Niemiecki Ferdinand z „przetrąconą” wieżą. Tego typu zniszczenia wskazują na sabotaż wykonany przez załogę, która najprawdopodobniej wysadziła pojazd od środka, aby nie wpadł w ręce wroga. Na fotografii widać radzieckiego żołnierza podczas inspekcji.

774861_592230187469385_1256165280_o

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.0/10 (3 votes cast)
  • Paweł

    Nie wygląda to na wysadzony czołg. Po pierwsze, wszystkie włazy na górnym pancerzu są na miejscu (w przypadku wybuchu odniosłoby je w pole) to samo dotyczy zaślepek otworów i grzybków na łańcuchach oraz przedniej płyty górnej. Po drugie, nie widać żadnych osmaleń. Po trzecie, nawet gdyby, to cała nadbudówka (bo to nie wieża) leży na wannie; gdyby nastąpił wybuch, to leżałaby na ziemi. I najważniejsze, część śrub mocujących (te ze stożkowymi łbami) są wykręcone, co dowodzi demontaż.
    Dostępne są zdjęcia zniszczonych Ferdinandów, np. to: http://www.ww2incolor.com/d/538841-2/Ferdinand (jedne źródła mówią o wysadzeniu, drugie o bezpośrednim trafieniu dużą bombą lotniczą)
    Wysadzenie przez własną załogę najczęściej nie przynosiło takich spektakularnych wyników, ponieważ nie było już tyle amunicji żeby można było wysadzić czołg. W takich przypadkach uszkadzano samą armatę oraz zespół napędowy.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)